|
|
Blog > Komentarze do wpisu
33
Od dzisiaj - 33. Przez długi/krótki rok.
33 jest lepsze niż 32. Bo... tak. Spędziłam dzień świra. I... przeżyłam! W tym jednym dniu załatwiłam więcej niż przez ostatnie 2 miesiące. Tempo - początkowo zdecydowane allegro. Potem - z A. - andante. Na koniec zupełne largo... Z A. było mollowo. I chyba nie umiem już. Nie mam ochoty. Nie podoba mi się to i owo i tamto też. Nie chcę już, by za moją przyczyną czuł zbliżającą się nirwanę w jakiejkolwiek formie. I w ogóle nie ma o czym mówić. Rok temu? Też jakiś makaron we włoskiej restauracji. Tylko towarzystwo inne. I też ta sama nadzieja, że poczuję wreszcie subtelny uśmiech losu, bo ktoś, coś da mi odrobinę pewności, że jestem warta pamięci... A dzisiaj - mimo wszystko - jednak chodziłam, czy wręcz biegałam po mieście bez poczucia dojmującego przygnębienia. Czułam, że gdzieś podążam, znałam cel, wiedziałam, że idę, poruszam się, realizuję jakieś całkiem ważne punktu dnia. Dopiero teraz, kiedy już wszystko za mną, po prostu sobie poryczę... czwartek, 07 października 2010, mje77
|