O tym, czego nie chcę przemilczeć...
O autorze
Zakładki:
Tagi
wtorek, 19 października 2010
ONA, JA, ON...
Tytuł - mniam! A jednak nie przeczytałam do końca tej książki. Kilka lat temu poleciłam ją na prezent dla pewnej bliskiej mi osoby. Właśnie z powodu tytułu. Zanim książka następnego dnia trafiła do właściwego adresata, zerknęłam weń łapczywie. Pochłonęłam kilka stron. Nazajutrz szybko pobiegłam do biblioteki. Była! Zarezerwowałam dla niej kilka wieczorów... I... w połowie czytania zrezygnowałam.

Są książki, które nazbyt emocjonalnie działają na mnie. Albo ja nazbyt emocjonalnie, może nawet ksobnie, odbieram literaturę. Tak było z Szelmostwami niegrzecznej dziewczynki. I wcale nie chodzi o jakąś identyfikację z tytułową dziewczynką. O nie! Raczej o litość, raczej o współczucie dla autora-bohatera tu chodzi, autora, który wydawał mi się dziwnie-niedziwnie obcy-znajomy...
 
czwartek, 07 października 2010
33
Od dzisiaj - 33. Przez długi/krótki rok.
33 jest lepsze niż 32. Bo... tak.

Spędziłam dzień świra. I... przeżyłam! W tym jednym dniu załatwiłam więcej niż przez ostatnie 2 miesiące. Tempo - początkowo zdecydowane allegro. Potem - z A. - andante. Na koniec zupełne largo...

Z A. było mollowo. I chyba nie umiem już. Nie mam ochoty. Nie podoba mi się to i owo i tamto też. Nie chcę już, by za moją przyczyną czuł zbliżającą się nirwanę w jakiejkolwiek formie. I w ogóle nie ma o czym mówić.

Rok temu? Też jakiś makaron we włoskiej restauracji. Tylko towarzystwo inne. I też ta sama nadzieja, że poczuję wreszcie subtelny uśmiech losu, bo ktoś, coś da mi odrobinę pewności, że jestem warta pamięci...

A dzisiaj - mimo wszystko - jednak chodziłam, czy wręcz biegałam po mieście bez poczucia dojmującego przygnębienia. Czułam, że gdzieś podążam, znałam cel, wiedziałam, że idę, poruszam się, realizuję jakieś całkiem ważne punktu dnia. Dopiero teraz, kiedy już wszystko za mną, po prostu sobie poryczę...

piątek, 01 października 2010
PAŹDZIERNIK...
.... miesiącem...?

Nie, nie oszczędzania. To na pewno się nie uda. Nie ma szans. Może więc... Październik miesiącem odszczekiwania? A to tak. Tak, to na pewno. W końcu, mam psa. Wciąż. I... jeszcze żyję. Ona też ma się całkiem nieźle. I szczeka. Na mnie. A październik miesiącem dobroci dla zwierząt.

Wiem też, i to nie z żadnej tam Wikipedii (sic!), że październik to miesiąc walki z rakiem piersi. Rak piersi...Ze wszystkich nowotworów wciąż zajmuje pierwsze miejsce wśród przyczyn śmierci kobiet poniżej 65 roku życia... I nie jest wyłącznie kwestią kobiecą. Mężczyźni też chorują na raka piersi... 

Październik... mój październik.

sobota, 25 września 2010
KOBIETY i...
Co jakiś czas z wielkim hukiem pojawia się w mediach wiadomość o jakiejś kobiecie-morderczyni. Fakt, że kobieta jest zdolna do przestępstwa nadal dziwi, szokuje, zastanawia. Mnie zastanawia, czemu tak trudno przyjąć, że kobieta - podobnie zresztą jak mężczyzna - nie tylko potrafi, ale i przejawia zachowania agresywne czy dewiacyjne.

Warto zauważyć, że w przypadku sądzonych kobiet (morderczyń) o wiele łatwiej i częściej odwołuje się do zaburzeń psychiczno-emocjonalnych, czy do jakiejś ciemnej/utajonej/wciąż niezbadanej, ale wielce niebezpiecznej strony kobiecej osobowości... System sądowniczo-penitencjarny traktuje morderczynie inaczej niż morderców. Sprawy kobiet są bardziej "nagłaśniane" przez media, a kary wobec nich bywają bardziej surowe, z kolei ostracyzm społeczny - większy.

Polecam uwadze artykuły:
 
Egzekucja kobiety w USA

Belgijka oskarżona o morderstwo rywalki...

sobota, 18 września 2010
TWARZ
Przypadek Bethany Storro pokazuje, z jak ważnym zainteresowaniem i troską traktujemy twarz. Twarz funkcjonuje jako obraz "ja", moja wizytówka, a sięgając jeszcze dalej - jako centrum narcystycznego "ja". To, co zrobiła Bethany Storro ze swoją twarzą (oblanie kwasem) jest przykładem nie tylko autoagresji, ale silnej, właśnie narcystycznej potrzeby zaistnienia w świecie, gdzie trzeba głośno krzyczeć, by zostać zauważonym.  

Piękna twarz (bycie ładnym) najwyraźniej już nie gwarantuje podziwu i zainteresowania innych....

poniedziałek, 13 września 2010
ŚLUB DWÓCH KOBIET?

Chodzi o tekst Dwie kobiety wzięły ślub.

Trochę nie rozumiem... Gazeta W. może pisać, że to był (pierwszy!) ślub dwóch kobiet (lesbijek?) w Polsce, ale przecież to nie jest do końca zgodne z rzeczywistością.

Zatem, z jakiego powodu ta wielka medialna radość?

Oficjalnie, to przecież był ślub pary heteroseksualnej - Ania "jest" (metrykalnie) mężczyzną* - więc moim zdaniem naruszenia żadnej społeczno-prawnej normy nie było. Można, co najwyżej, dyskutować o próbie podważenia normy obyczajowo-seksualnej, o niecodziennym (genderowo zaiste ważnym!!) wydarzeniu, ale na tym... koniec. 

* Warto zauważyć dwie sprawy:

1) Urzędnik zwracał się do Ani per pan....
2) Ich stroje. Para - jak pisze GW - ubrana była podobnie: w (białe) spodnie, (fioletowe) marynarki....

Nic już nie komentuję.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 48