CO BY TU...
Myślę intensywnie. Od kilku dni, a właściwie, tak z nadejściem marca, myślę intensywnie, co by tu zrobić, żeby coś zarobić...
No i wymyśliłam. Coś fajnego. Baaardzooo fajnego. Ale żeby to przedsięwzięcie się powiodło, to trzeba... trochę, a nawet nie trochę, tylko ciut więcej, kasy. Znaczy się jest tak: żeby zarobić, najpierw trzeba wydać.
Zatem, głowię się, dręczę, z kąta w kąt się snuję i dywaguję: co by tu zrobić, żeby w końcu coś zarobić... Może komuś zbywa, może inwestycje w kapitał ludzki chciałby poczynić? Może... Eh!