EKSY, IKSY...
Wczoraj przyszła M. Weszła i z miejsca humor mi rozwaliła... drzwi jeszcze dobrze nie zamknęła za sobą, a już psa, mojego psa, zamknąć kazała w łazience. Chyba jakiś żart!
A potem zadzwonił pewien pan na literkę A. Dzwonił w sprawie zeszłorocznego śniegu. Permanentnie odrzucam jego telefony. A on i tak dzwoni. Po rozgrzeszenie?
Nie szanuję go już wcale. I z numeru jeden spadł na sam dół listy eksów (iksów?), o których nie chcę pamiętać.
Źle mi z ludźmi. Coraz trudniej.