|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ulubione
Tagi
|
Wpisy z tagiem: tabu
środa, 05 maja 2010
WSZYSCY LUDZIE PROBOSZCZA
To, co wydarzyło się w Małej przypomina grecką tragedię.
Problem dotyczy tabu: seksualności, poniekąd sacrum i ludzkiej pożądliwości. Uczestnicy tego wydarzenia - jakby przeniesieni ze świata mitycznego - wydają się pasować do tragicznych postaci. Jest ofiara, jest podejrzany i jest osądzająca publiczność, której głos - najdonioślejszy. W roli głównej: ksiądz proboszcz. Zarzuty: molestowanie seksualne i obcowanie płciowe z nieletnią. Ofiary: dwie dziewczynki poniżej 15. roku życia i jedna niespełna 18-latka. No i chór: parafianie, mieszkańcy Małej. Fabuła: Ksiądz - Roman J., szanowany, lubiany i znany - pewnego dnia został aresztowany. Prokuratura mówi o mocnych dowodach jego winy. Parafianie w głowę zachodzą o co właściwie chodzi i głośno komentują sprawę. Próbują jakoś uporządkować chaos, w jakim się znaleźli, a przy tym - mimowolnie - sięgają po "sprawdzone" mityczne schematy. Oto wybrane przykłady: "To był bardzo dobry chłop. Drugiego takiego księdza nie będziemy mieć." " Przecież nie zgwałcił." "Ksiądz molestował? Eee... Przecież to ksiądz." "Jeśli to wszystko okaże się prawdą, to cały świat musiałby się przekręcić do góry nogami." Powyższe wypowiedzi ujawniają interesujący tok myślenia publiczności. Najmocniej "bije po oczach" silna próba racjonalizacji. Sprawa wydarzyła się kilka dni temu w podrzeszowskiej wsi, a ja mam wrażenie, że widzę archetypowe wyobrażenia, przesądy i lęki, podobne do tych, spotykanych na kartach greckich tragedii. Nie chcę przesądzać o zakończeniu... pamiętam jednak, co się stało choćby z Edypem i... Smutna historia to była. Smutna. Link: http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,7839223,Drugiego_takiego_ksiedza_nie_bedziemy_juz_miec.html
środa, 07 kwietnia 2010
SINEAD, PAPIEŻ i...
A w podtytule: Seks, kłamstwa i... Kościół Katolicki. Od jakiegoś czasu systematycznie upubliczniane są kolejne przypadki molestowania seksualnego przez księży. Papież napisał list, przejęty głęboką troską.... Katolicy mają problem. Największy wstrząs nastąpił w Irlandii. Tej samej Irlandii, z której pochodzi Sinead O'Connor. W 1992 roku podczas telewizyjnego programu na oczach widzów piosenkarka podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II. To był jej krzyk rozpaczy, protest wobec ukrywania licznych przypadków molestowania w Kościele Katolickim. Jej zachowanie okrzyknięto "skandalem", zaszufladkowano jako wybryk butnej piosenkarki, bo przecież tak było najłatwiej. A prawda? Wstydziłam się latami... wstydziłam się nie za Sinead i jej zachowanie, ale wstydziłam się... prawdy, której tak odważnie S. broniła. Ta prawda, wreszcie, zostaje powoli ujawniana. Prawda o nadużyciach.... Sinead nie była wariatką. To kościół miał i ma problem. Wstyd mi jako Polce. W 1992 roku Jan Paweł II mógł coś zrobić. Wybrał milczenie.
piątek, 02 kwietnia 2010
SIWE znaczy MODNE
Od czasu do czasu czytuję internetowe wydanie "The New York Times"... i właśnie znalazłam artykuł o modnej siwiźnie. Od razu "połknęłam" temat. W końcu od 20. roku życia przynależę do tej wybranej populacji, grupa pt. "siwiejący za młodu".
Moda modą, ale coś o wiele ważniejszego się dzieje. Otóż, kolejne tabu - a na pewno tabu dla świata kobiecej mody - zostaje ujawnione. Siwe włosy przestają być postrzegane jako atrybut (niechcianej) starości czy zaniedbania. Przez lata musiałam znosić spojrzenia, głównie kobiet w średnim wieku, które nadziwić się nie mogły się, że młoda buzia i taka siwa głowa. Od matki, ciotek i życzliwych koleżanek słyszałam dobre rady: zafarbuj! Siwe włosy jawiły się jako problem. W pewnym sensie stały się dla mnie swoistym piętnem. Czymś, co powinnam ukrywać. A teraz siwe włosy - i to za sprawą mody właśnie - mogą stać się ważnym kobiecym manifestem! Dla mnie bomba! Rose Weitz, autorka książki Rapunzel’s Daughters: What Women’s Hair Tells us about Women’s Lives, ma rację: włosy "mówią" wiele o naszym życiu, ideologii, poglądach i konformizmie. Link do artykułu o modnej siwiźnie: http://runway.blogs.nytimes.com/2010/04/01/young-trendsetters-streak-their-hair-with-gray/
sobota, 27 marca 2010
WRÓCĘ do TEGO TEMATU
Mam pewien problem. Otóż, nie za bardzo umiem jednoznacznie ustosunkować się do prostytucji, a jeszcze bardziej: do samych prostytutek. Bo to temat wielowymiarowy, złożony, trudny. Znam kilka kobiet prostytutek. Znam ich biografie. I wiem, że zazwyczaj to czynniki ekonomiczne, a nie jakieś pobudki czysto hedonistyczne, stoją u podstaw prostytucji. Wiem też, że istnieją kompensacyjne mechanizmy psychologiczne, które musiały wykształcić się u osób prostytuujących się. Wiem, wszystko to wiem. Jednak z punktu widzenia prawa pracy sprawa wydaje się prostsza... zajęcie pt. prostytucja - jak każda inna robota - powinno zostać potraktowane z powagą. Bez względu na to, kto i co uważa za patologię, prostytucji nie należy zawężać wyłącznie do kwestii moralno-obyczajowej. A spychanie tego tematu pod hasło nietykalnego tabu tylko pogłębi i zaciemni problem. Dlatego polecam uwadze poniższy tekst. Warto też zastanowić się nad językiem, którym został napisany... Zdaje się on mocno prowokacyjny, może nawet stygmatyzujący... A tytuł newsa jest wyjątkowo "wybitny": http://www.tvn24.pl/-1,1649349,0,1,dumne--z-bycia-dziwkami,wiadomosc.html Moim zdaniem dziwka i prostytutka to jednak wcale nie to samo. |