WRÓCĘ do TEGO TEMATU
Mam pewien problem. Otóż, nie za bardzo umiem jednoznacznie ustosunkować się do prostytucji, a jeszcze bardziej: do samych prostytutek. Bo to temat wielowymiarowy, złożony, trudny.
Znam kilka kobiet prostytutek. Znam ich biografie. I wiem, że zazwyczaj to czynniki ekonomiczne, a nie jakieś pobudki czysto hedonistyczne, stoją u podstaw prostytucji. Wiem też, że istnieją kompensacyjne mechanizmy psychologiczne, które musiały wykształcić się u osób prostytuujących się. Wiem, wszystko to wiem.
Jednak z punktu widzenia prawa pracy sprawa wydaje się prostsza... zajęcie pt. prostytucja - jak każda inna robota - powinno zostać potraktowane z powagą. Bez względu na to, kto i co uważa za patologię, prostytucji nie należy zawężać wyłącznie do kwestii moralno-obyczajowej. A spychanie tego tematu pod hasło nietykalnego tabu tylko pogłębi i zaciemni problem. Dlatego polecam uwadze poniższy tekst. Warto też zastanowić się nad językiem, którym został napisany... Zdaje się on mocno prowokacyjny, może nawet stygmatyzujący...
A tytuł newsa jest wyjątkowo "wybitny":
http://www.tvn24.pl/-1,1649349,0,1,dumne--z-bycia-dziwkami,wiadomosc.html
Moim zdaniem dziwka i prostytutka to jednak wcale nie to samo.