|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ulubione
Tagi
|
Wpisy z tagiem: życie
czwartek, 22 lipca 2010
To Był DZIEŃ!
Dzień zaczął się jakoś dopiero ok. godziny 19:00. Wcześniej - spałam chyba. Albo nie żyłam całkiem. Dopiero po 19:00 ruszyło. Świat zaskoczył. Ja zaskoczyłam. Najpierw - dystyngowana Magda i deser jagodowy w Żelazowej Woli, a potem jeszcze jedna, kolejna szczera rozmowa, tym razem z Kasią. Głowę mam pełną od wrażeń. Nie co dzień słyszę opowieści o zdradach, kochankach i niewierności moich przyjaciółek... Wzruszenie, przerażenie. Szok. Zadowolenie. Jakoś wszystko naraz. I... wieczór minął. Noc minęła. Nastał nowy dzień. A ja wciąż jestem zaszokowana...
niedziela, 27 czerwca 2010
NIE CHCĘ MI SIĘ Z TOBĄ...
Zrobiłam to. Po wczorajszym przypadkowym spotkaniu pani K. i jej bezczelnej próbie układania mi życia, postanowiłam zakończyć definitywnie tę naszą koszmarną znajomość. Ja postanowiłam. I ja to zrobiłam.
Rano wysłałam pani K. maila. Spokojnie, uprzejmie, acz rzeczowo i krótko napisałam, że nie życzę sobie ani jej złotych rad, ani żadnych kontaktów z nią. Koniec. Uff! Powinnam jeszcze zakończyć parę innych znajomości. Znajomości, które ciążą, wprowadzają zamieszanie i depresję. Chyba już jestem gotowa podjąć jedyną słuszną decyzję. Otwarcie powiedzieć: "nie". Nie chcę mi się z Tobą gadać. Albo jakoś tak. Boże, jaką niepojętą ochotę i ducha odwagi w sobie czuję, by wypisać się z układów, które od dawna mnie wkurzały. Hamowały i ustawiały w pozycji podporządkowanej. To ja byłam dla innych, nie inaczej. Koniec. Chcę wyjść z szeregu. I... wychodzę. Cudowne uczucie!
niedziela, 16 maja 2010
TAKI BANAŁ...
Dotarło coś do mnie. Przy lekturze esejów Alberta Camusa...
Gdybym zaznała szczęścia w miłości, takiego na co dzień, nie goniłabym tak w życiu. Żyłabym wolniej. Nie miałabym czasu na naukę, lektury i ambicje o pisarstwie. Byłabym ciut mniej oczytana, trochę mniej przeintelektualizowana, ale miałabym grunt do życia stabilniejszy od... bóg wie czego. Żałuję, że nie pozwoliłam odnaleźć się miłości.
niedziela, 21 marca 2010
PISANIE... żYCIA
Nieregularnie od kilku lat powtarzam ludziom w różnych okolicznościach, że nigdy nie jest za późno. Za późno, aby zmienić. Zmienić cokolwiek. Fryzurę, przyzwyczajenia, siebie, życie...
Nieregularnie od kilku lat wysłuchuję innych. Czasem się trochę mądrzę i książki mądre polecam. Czasem pocieszam, czasem doradzam, a czasem tylko wysłuchuję. Oni czują się lepiej, a ja... ja czuję się potrzebna. Zazwyczaj (ci ludzie) po jakimś czasie wracają i mówią mi jeszcze więcej. A ja wciąż ich słucham. Uważnie. Próbuję zrozumieć. Lubię ludzi. Tak. Mimo wszystko. I nadal jestem ciekawa innych. Ale... ale po co ten wstęp? Ano, nigdy nie myślałam, że poczuję to jeszcze kiedykolwiek, ale... właśnie poczułam. Poczułam, że nigdy nie jest za późno. Że też mam szanse, możliwości, nadzieje... Tak! Chcę, sama w swoim własnym życiu, coś zmienić. Zacznę od siebie, aby w finale dotrzeć do innych. Do innych ludzi. Bo ludzie są ważni. Dla mnie. Dzisiaj M., moja korektorka, zadzwoniła tylko po to, by powiedzieć, że czytając moją książkę uświadomiła sobie, jak żywy, silny i emocjonalny jest związek pomiędzy mną-autorką, a tym, co piszę. Tak, to prawda, to wszystko prawda. Życie dyktuje tematy, a tematy, o których się pisze, "piszą" nasze życie.
poniedziałek, 08 marca 2010
DZISIAJ...
Zaświeciło rankiem słońce. I cały czas wysoko na niebie... pięknie. Tak, przyznaję, pogoda jest "w dechę". Muszę zacząć na nowo życie. ------ Acha, mnie też jest przykro, choć pewnie z innego powodu niż autorowi... ale artykuł fajny, więc polecam: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,7635866,Dzien_Kobiet___tak_mi_przykro___.html |