Bronisław Komorowski - dzisiaj zaprzysiężony na prezydenta - wyznaje, że w sprawie sporów po katastrofie smoleńskiej
jest z lekka zażenowany... Tłumaczy się z poczucia patriotyzmu, pamięci o ofiarach, mówi o godności... Obiecuje obelisk, tablice w sejmie... No dobrze.
Z kolei poseł Kurski - przeciwnie - pojęcia zażenowania nie zna lub zwyczajnie nie uznaje. I znowu dał tego przykład. Śle smsy do Cugier-Kotki, w których zapewnia ją, że będzie ok., że
... w najgorszym wypadku Pani Poseł. I jeszcze przesyła "buziaczki". No ładnie z jego strony, prawda?
Jestem wykończona Polską. Tegoroczne lato to jakaś wyjątkowo żałosna
miseria...
Zażenowana zaś jestem nie tyle zachowaniem Kurskiego i "żałobnym pokłosiem posmoleńskim", co przede wszystkim mediami, które paplają się w tej
misery (przesolonej mizerii), rozpętują co i rusz nowe wojenki, hucpy, wampiriady.
Jak dobrze, że mam też własne problemy.