Naomi Campbell i Mia Farrow...
Ze zdziwieniem oglądałam serwis BBCNews, w którym jako najważniejszy
headline podawano przesłuchanie modelki podczas procesu Charlesa Taylora, byłego prezydenta Liberii, oskarżonego o zbrodnie przeciw ludności własnego kraju. Potem, kiedy już "wgryzłam" się nieco w sprawę, zdziwienie ciut opadło... wczoraj zaś znów poziom się znacznie podniósł, kiedy w Hadze zeznawała Mia Farrow. Aktorka - również obecna na tym samym dobroczynnym przyjęciu, co Campbell i Taylor w 1997 roku - przedstawiła inną wersję wydarzeń sprzed lat... W świetle jej wypowiedzi Campbell kłamała. Otrzymała olbrzymi diament od Taylora...
Mnie szczególnie zainteresowało w całej tej sprawie zestawienie typów kobiecych reprezentowanych przez te dwie panie. I tak:
Naomii - wysoka, elegancka, wytwornie ubrana i wymakijażowana. Mia - jakby zahukana nieco okularnica, w kostiumie a la męski garnitur. Czarnoskóra, słynna z trudnego charakteru i arogancji, supermodelka oraz biała, sprawiające wrażenie skromnej, gwiazda kina, matka, już mocno w średnim wieku... Której zeznania okażą się bardziej wiarygodne?
Wiadomo przecież nie od dziś, że nie same słowa, ale przede wszystkim to, kto (i jak) je wypowiada, świadczy o wiarygodności wypowiadającego...
Gazeta o przesłuchaniu Farrow...