O tym, czego nie chcę przemilczeć...
O autorze
Zakładki:
Tagi

Wpisy z tagiem: pisanie

niedziela, 16 maja 2010
TAKI BANAŁ...
Dotarło coś do mnie. Przy lekturze esejów Alberta Camusa...

Gdybym zaznała szczęścia w miłości, takiego na co dzień, nie goniłabym tak w życiu. Żyłabym wolniej. Nie miałabym czasu na naukę, lektury i ambicje o pisarstwie. Byłabym ciut mniej oczytana, trochę mniej przeintelektualizowana, ale miałabym grunt do życia stabilniejszy od... bóg wie czego. Żałuję, że nie pozwoliłam odnaleźć się miłości.

wtorek, 20 kwietnia 2010
A głowa boli
Ano boli. Już od kilku dni. Rano, w południe i wieczorem. Tylko nocą nie boli. Albo nie wiem, że boli, bo nocą śpię. Dobrze, że chociaż - mimo tego bólu głowy - jednak śpię.

Żyję. Myślę. Rozmyślam i zmyślam. Dojrzewam. Czuję. Czuję, że jeszcze moment i rozpocznę pisanie. Prawdziwe pisanie.

Własne, prywatne magnum opus napiszę niebawem. Rozpiszę i wypiszę się cała. Zdejmę z siebie wszystko. Wyrzucę każdą myśl. Może wreszcie poczuję się wolna? Wolna od ciężaru świadomości bycia sobą, bycia mną.

Chyba jakaś Atena w głowie mi siedzi... i czeka na moment narodzin.
niedziela, 21 marca 2010
PISANIE... żYCIA
Nieregularnie od kilku lat powtarzam ludziom w różnych okolicznościach, że nigdy nie jest za późno. Za późno, aby zmienić. Zmienić cokolwiek. Fryzurę, przyzwyczajenia, siebie, życie...

Nieregularnie od kilku lat wysłuchuję innych. Czasem się trochę mądrzę i książki mądre polecam. Czasem pocieszam, czasem doradzam, a czasem tylko wysłuchuję. Oni czują się lepiej, a ja... ja czuję się potrzebna. Zazwyczaj (ci ludzie) po jakimś czasie wracają i mówią mi jeszcze więcej. A ja wciąż ich słucham. Uważnie. Próbuję zrozumieć.

Lubię ludzi. Tak. Mimo wszystko. I nadal jestem ciekawa innych.

Ale... ale po co ten wstęp?

Ano, nigdy nie myślałam, że poczuję to jeszcze kiedykolwiek, ale... właśnie poczułam. Poczułam, że nigdy nie jest za późno. Że też mam szanse, możliwości, nadzieje... Tak! Chcę, sama w swoim własnym życiu, coś zmienić. Zacznę od siebie, aby w finale dotrzeć do innych. Do innych ludzi. Bo ludzie są ważni. Dla mnie.

Dzisiaj M., moja korektorka, zadzwoniła tylko po to, by powiedzieć, że czytając moją książkę uświadomiła sobie, jak żywy, silny i emocjonalny jest związek pomiędzy mną-autorką, a tym, co piszę. Tak, to prawda, to wszystko prawda.

Życie dyktuje tematy, a tematy, o których się pisze, "piszą" nasze życie.

niedziela, 14 marca 2010
O KAFCE...
... o Franzu Kafce... może być... przy kawce :)

Czytając polecamy poniżej artykuł pomyślałam sobie, że jednak warto przed śmiercią wydać wszystko, co chciałoby się wydać, a resztę, to znaczy to, czego nie chce się wydać - koniecznie trzeba samej/samemu - spalić, wyrzucić, zniszczyć. Na nikogo nie liczyć. Odpowiedzialności własnej nie zrzucać na czyjeś barki. Absolutnie nikomu nie powierzać swojego życia... bo tylko waśnie z tego.

Sam wątek polityczno-historyczny: Izrael versus Niemcy jest ciekawy i istotny dla sprawy...

Polecam uwadze:

Israel in legal battle over Kafka's papers:

http://news.bbc.co.uk/2/hi/middle_east/8545157.stm

A tak przy okazji: Zupa a'la Franz Kafka - super książka. Uwielbiam... mniam!

środa, 03 marca 2010
PISAĆ
Z końcem lutego zakończyłam pracę nad książką. Plan wykonany. Wczoraj wydruk trafił do korektorki. W przyszłym tygodniu spotkam się z panem od składania i z dziewczyną od grafiki. Wymyśliłam sobie, że na okładce mógłby być jakiś statyw...

Czekam na wiadomość z drukarni. I na odpowiedź od profesora B. w sprawie recenzji. Promocję zrobi O. Ja zajmę się numerem ISBN, a D. resztą. Aaa i jeszcze dystrybucja. Kto? Jak? To jest punkt na liście "do zrobienia".

No i kasa. Na razie nie wiem, skąd wezmę fundusze. O pożyczce od A. nie ma mowy. Nie zrobię mu tej przyjemności. Zostaje bank. Albo... bank.

Źle mi. Zamiast zadowolenia, czuję niepokój, pustkę, jakiś brak. A jeśli nie podołam? A jeśli się nie uda? Boję się nawet myśleć.

Mam wreszcie wolny czas. Po raz pierwszy od września... i... źle mi z tym, bo przecież powinnam coś robić. Co? Pisać.

------
Ps. Gazeta.pl właśnie mnie oświeciła... 3 marca - międzynarodowy dzień pisarza. Pozdrawiam piszących :)