MĘŻCZYŹNI W WIEKU ŚREDNIM
Rozmyślania po śniadaniu, na podstawie przypadku Tigera Woodsa.
Temat dyskusji: jaki jest sens separacji tzw. życia zawodowego (zasług) od życia prywatnego (bagno) w opinii publicznej? Udawanie, że skrzętnie potrafimy oddzielić te dwie sfery życia wydaje się hipokryzją.
I to tyczy się nie tylko samego T. Woodsa, ale sporej grupki mężczyzn w wieku średnim. Czyli tych, którzy posiadają już jako taką pozycję społeczno-ekonomiczną, a przy tym: mężowie żon, ojcowie dzieci....
Jeżeli ktoś jest "świnią" w życiu prywatnym, a na zewnątrz nakłada i wręcz pyszni się maską świętoszka, to żadne, nawet największe, najwspanialsze zasługi zawodowe i tak nie naprawią wrażenia obrzydzenia, jakie rodzi się w chwili odkrycia prawdy.
Niesłynny Woods ogłosił, że wraca do golfa... a to odbędzie się podczas zawodów Augusta National Golf Club - klubu, który znany jest z odmawiania kobietom prawa wstępu! Dla mnie to będzie samobój Woodsa...
I dalej: czy rzeczywiście cała ta sprawa T.Woodsa jest warta dyskusji? Wzbudza niesmak, to fakt. Ale z punktu widzenia socjologii, to sprawa szalenie interesująca: bo dotyka standardów podwójnej moralności, pojęcia wstydu, społecznego mechanizmu kary i odkupienia, feministycznej krytyki seksizmu... Może nawet estetyki... bo - mówiąc złośliwie - gust Tiger Woods - jak na golfistę - ma kiepski.
Ps. Tak, przykłady można mnożyć... Ja wspomnę choćby jeszcze o B. Clintonie...