NIE MA JAK POMPA!
Nastał maj. Cudowny maj. Taak...
Mój tegoroczny maj rozpoczął się prawdziwą pompą. Wczoraj niby jeszcze nic, ale za to dzisiaj... 2 maja przejdzie do historii...
Przywitałam dzień - jak zwykle - wcześnie rano. Obudziło mnie "kap, kap". Słyszę deszczyk za oknem i niczemu się nie dziwię. Miłe "kap, kap". Ale, ale co jest? Słyszę coś jeszcze... jakiś deszczyk... w łazience?! No nie! Ja nie chcę żadnego "kap, kap!" Żadnego deszczu w mojej łazience!
Pęknięta rura?! No jak? U mnie? No jak? Jak mogło mnie to spotkać? No jak?
Tak, właśnie tak. Mnie to spotkało, awaria na całego. Łazienka w deszczu, deszczu z... domieszką rudej, wstrętnej rdzy. Jest fatalnie.
Niedziela rano. Ludzie jeszcze śpią. Ja właśnie opanowałam pierwszą, poważną w tym roku łazienkową awarię. Muszę jeszcze opanować nerwy.