ISKRY... brak
Od kilku dni męczę się niesłychanie. Przytulanie...mhm... mile widziane :)
Krążę po mieszkaniu, przestawiam co mogę, jem i nie jem, nie ćwiczę zupełnie, nie medytuję, nie śpiewam, tylko książki przeglądam, zamawiam, kasę zbierać muszę... W głowie pulsuje.
Kolejny poranek spędziłam na snuciu rozważań nad metodologią moich badań. Fenomenologią się "podniecam". Innej drogi (metodologicznej) nie widzę. Lada dzień ruszę z miejsca. Wiem to. Tylko jeszcze potrzebuję jakiejś iskry... fenomenologicznej :) Zaraz zacznę pisać. Bazgrać. Bełkot uprawiać. Cokolwiek. Kombinować. Ociężałość zniknie. Zniknie?
Muszę zaskoczyć. Póki co, czytam. Szukam. Myślę.
Lista książek, które muszę jakoś zdobyć (ktoś pomoże?):
L. Nead, Akt kobiecy
M. Bakke, Ciało otwarte
D. Czaja, Metamorfozy ciała
J-N. Vuarnet, Ekstazy kobiece
J-L. Nancy, Corpus
F. Chirpaz, Ciało
p.s. Gazeta.pl w****** mnie brakiem ciekawych tematów i tekstów. Nuda, nuda, nuda w całym serwisie.